Kiedy już była w stanie opanować się, wziął ja na ręce… wtuliła mokrą twarz w niego, tak by jej nie widział… Niósł ją do samochodu, zaparkowanego nieopodal parku… Ułożył na siedzeniu pasażera i zabrał do swojego mieszkania… Dziewczyna spała… Wziął ją ponownie na ręce i udał się w stronę windy… Miał małe problemy z wydobyciem kluczy z kieszeni, ale jakoś dał radę… Położył Ninę na swoim wielkim łóżku… Przebudziła się…
Patrzyła na niego tymi zrozpaczonymi oczami… Wiedziała, że nie powinna wykorzystywać sytuacji do załagodzenia ich stosunków, ale nie mogła oprzeć się pokusie odwdzięczenia się swojemu bohaterowi, bowiem gdyby nie on, teraz pewnie leżałby gdzieś w trawie lamentując nad swoim marnym losem, który według jej mniemania sama sobie przysporzyła… Kiedy był nachylony nad nią poprawiając poduszkę… Nie widział, że jej delikatnie uchylone oczy obserwują go, a jej usta drżą kuszone niedozwolonym ruchem… Jednak zrobiła to… Pocałowała delikatne, wilgotne usta Arona, przytrzymując dłonią jego prawy policzek… Odwzajemnił pocałunek mimo zdziwienia… Jego serce załomotało mu w piersi jakby miało ochotę natychmiast wyskoczyć rozrywając bezlitośnie klatkę piersiową… Oderwał się od niej oszołomiony… Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć załzawionymi oczami patrzyła prosząc by jej nie odtrącał…
-Zostań… Potrzebuje Cię… Proszę…- wydusiła załamującym się głosem… wyciągnęła ku niemu rękę, a on ja przyjął… Ułożył się obok niej przytulając odwróconą do niego tyłem dziewczynę… Nie panował nad sobą, przyjmował jej zmysłowe ruchy bez sprzeciwu, nie miał siły by jej odmówić… Położył rękę na jej biodrze, a przez dziewczynę przeszedł dreszcz… Tak mocy, że aż go poczuł na sobie… Wzdrygnął się i delikatnie powoli przesuwał rękę ku górze, jednocześnie podciągając białą, krótką sukieneczkę wyżej… Westchnęła cicho wyciągając pierś do przodu… Jej ręka powędrowała wzdłuż łóżka i blondynka zwinnie obróciła się w stronę chłopaka… Miała przymknięte lekko oczy napawając się każdą sekundą tej chwili, jaka łączy tych dwoje, teraz, tu… Pocałował, delikatnie, zmysłowo… Ich ciała wzajemnie, równomiernie, co jakiś czas drżały przyjemnie… Jedna ręką, wciąż zatopiony w pocałunkach rozpiął zamek sukienki i zsunął ją z łatwością, bo nie miała ramiączek… Obnażył pokaźny biust dziewczyny i westchnął cicho czując jak jej pierś ociera o jego… Całowali, pieścili, kochali… Nie mogąc już znieść napięcia, uniósł ją nad sobą… Widząc jego zniecierpliwienie blond włosa dziewczyna pozbyła się bielizny, pomagając mu z jego i usiadła na nim… Poruszała się gładko i wolno, chcąc wciąż czuć przepływające przez ich ciała wzajemne ciepło i uczucie, któremu tak ciężko było się oprzeć… W gęstym powietrzu dało się wyczuć, wręcz namacalnie, podniecenie i rozkosz jakie ich przepełniało… Oboje przeżyli uczucie szczęścia i zatopili się w jeszcze jednym, pełnym miłości pocałunku… Wtuleni, sapiąc ze zmęczenia zasnęli z uśmiechami na twarzach…
Otworzył oczy, a blask wschodzącego słońca, wpadający przez wielkie okna jednego z nowojorskich apartamentowców oślepił go nieco… Leżał sam… Przez chwilę pomyślał, że to była najcudowniejsza noc w jego życiu… Jednak widząc puste miejsce obok siebie uznał, że to był sen, tak realistyczny, tak piękny, ale jednak tylko sen… Wszedł do dużego salonu, a na kanapie zobaczył ją… Roztrzepaną, uśmiechniętą, podśpiewującą lekko pod nosem… Wyglądała tak uroczo…
-A więc to nie sen…- szepnął z uśmiechem… Podszedł bliżej, na stole czekało śniadanie, dla dwojga… Nie było jakieś wymyślne, ale zrobione od serca… Usiadł naprzeciwko niej, patrząc wciąż w jej uszczęśliwione oczy…
-Dziękuję, że zostałeś… i… i przepraszam…
-Nie masz za co…- powiedział, jednak spoważniał… -Chciałem tego, tak samo jak Ty…
-Ale przecież… Wczoraj powiedziałeś, że…
-Nie… -przerwał, przyciągając jej badawczy wzrok jeszcze mocniej, wzbudzając w niej nerwowy ból brzucha…- Nie roztrząsajmy tego, to już nie ma znaczenia… Nie ma sensu…
Te słowa zahuczały jej w głowie… Patric… Jemu tez tak powiedziała… Dziwne wyrzuty sumienia zaczęły ogarniać dziewczynę…
-Cos nie tak powiedziałem?- zapytał zdziwiony… przecież powinna się z tego cieszyć…
-Nie… Wszystko w porządku… Tylko, że ja wyjeżdżam…
-Tak słyszałem… - Na te słowa dziewczyna raptownie podniosła głowę… -Głównie dlatego tak Cię unikałem… Chciałem być na Ciebie zły dając sobie za powód naszą dość mocno przesadzona kłótnię na ostatniej imprezie… Na początku szło mi nieźle…- przerwał na chwilę…
Jakim cudem, przecież ona się dowiedziała zaledwie wczoraj… Jak mógł wiedzieć…
Po chwili kontynuował…
-Ale potem zaczęłaś wydzwaniać. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo chciałem odebrać, usłyszeć Cię, powiedzieć, że nie chcę się z Toba kłócić… Doszedłem do wniosku, że skoro i tak wyjeżdżasz to lepiej rozstać się tak, by nie tęsknić… Ale jeszcze wtedy nie miałem pojęcia jak bardzo się mylę…
Siedziała i patrzyła na niego, a jej ciałem wstrząsały dreszcze, musiała się mocno pilnować by nie zacząć zgrzytać zębami…
-Kiedy wszedłem do Kate do gabinetu, a Ty stałaś tam i z rozpromienionej uśmiechem miny pozostał tylko niepokój… Nie mogłem powstrzymać drżenia rąk…
Powoli do Niny docierały słowa Arona… Ukryty podtekst w jego słowach… Chciała mu przerwać, chciała powstrzymać kolejne wyznania, ale nie mogła, po części z powodu ogarniającego ją paraliżu, a po części dlatego, że to mogłyby przekreślić ich długą, beztroską i bezstresową, bynajmniej jak dla niej, przyjaźń…
-Na przystani chciałem ci udowodnić, że już nie jesteś dla mnie tak ważna… To dlatego tak się zachowałam, a kiedy doszedłem do wniosku, że posunąłem się za daleko, Ciebie już nie było… Jak w gorączce jeździłem po mieście ale Ciebie ani śladu… Aż w końcu przypomniałem sobie jak lubiłaś spędzać czas w tym parku… Reszty się domyślasz…
-Co…- starała się powstrzymać drżenie głosu.- Co wtedy było powodem naszej kłótni?
-Naprawdę nie pamiętasz?- spytał, ale po wyrazie twarzy dziewczyny zrozumiał…- Dobrze się bawiłaś z naszymi ‘’znajomymi’’, ja natomiast siedziałem popijając drinka…
Ninie przeleciała przez głowę jedna myśl… Ja ciągle miałam w ręce kolejnego…
-Byłem trochę zły, może zazdrosny… Nie chciałem, żeby te durnie się tak z Toba spoufalały… Moje nerwy nie wytrzymały gdy zobaczyłem jak Kevin trzyma Cie za kolano, a Wasze twarze były niebezpiecznie blisko… Długo nie myśląc podszedłem do Ciebie i za rękę pociągnąłem tak że wstałaś… Zapytałem co Ty wyprawiasz, a Ty popatrzyłaś na mnie jak na kosmitę… Powiedziałaś, że to mnie nie powinno interesować… I że nie mam prawa Cie tak traktować… Wtedy powiedziałem, że nie chce Cie oglądać w takim stanie bo jesteś mi bardzo bliska, a Ty stwierdziłaś że kłamie tylko po to żebyś się nie mogła dobrze bawić i żebym, swoje wyimaginowane uczucia schował najgłębiej jak potrafię… Usiadłaś z powrotem, jak gdyby nigdy nic i zaczęłaś znów rozmawiać z tym przygłupem, usiadłem więc i czekałem… Jak już się wszyscy rozchodzili czekałem przy samochodzie… Twoje koleżanki z planu przyprowadziły Cię do mnie i wsadziłem Cie do samochodu… W czasie drogi opowiadałaś mi jak to było w Niemczech z jakimś, chyba Patriciem… Potem pomogłem Ci wejść do domu i zaprowadziłem do pokoju… Chciałaś żebym z Toba został…
Przerażona własnym zachowaniem spojrzała z przerażeniem na niego…
-Nie martw się nie zostałem, wiedziałem, że będziesz tego żałować…
-Nie! To nie tak!- spojrzał na nią badawczo, bowiem zdziwił go ten nagły protest… -Po prostu domyślam się co musiałeś sobie o mnie wtedy pomyśleć…
-Nic nie pomyślałem… Było mi przykro… Chciałem zostać, ale nie mogłem… Nawet nie masz pojęcia jak mocno musiałem ze sobą walczyć kiedy wtulałaś się we mnie i gładziłaś po włosach… - przerwał na chwilę… -Teraz już wiesz jak było…
-Tak bardzo mi przykro… Tak bardzo chciałabym żebyś o tym zapomniał… Tak mi wstyd…
-Już o tym zapomniałem… - uśmiechnął się czule… Niby widziała wcześniej już ten uśmiech, ale teraz wywołał w niej nie przyjemny dreszcz…
-I co teraz?- zapytała i poczuła jak jej ręce drżą więc mocniej przycisnęła je do kolan…
-Teraz zjemy śniadanie. Przecież zrobiłaś je nie dla dekoracji stołu…
Kiwnęła głową i spuściła wzrok na stół… Delikatnie przygryzała kawałek kanapki, która sama sobie uszykowała… Jej wzrok w dalszym ciągu wbity był w jeden bliżej nie określony punkt… Myślała, zastanawiała się jak mogła być taka idiotką… no i co teraz…? Czy nie mogła powstrzymać tych swoich chorych zapędów, czy naprawdę tak bardzo jej brakowało cielesnych uciech, że była w stanie zrobić to z kimś kogo, jak jej się do tej pory wydawało, darzy jedynie czystą, platoniczną miłością… A może to cos więcej…?
Aron patrzył na swoją towarzyszkę, wiedział, że musi sobie wszystko przemyśleć. Z ta mała różnicą, że teraz nie musi ukrywać już swoich uczuć, których najwyraźniej był pewien… Wydawała mu się z tymi podkurczonymi nogami, potarganymi włosami, skupionym wzrokiem taka urocza, taka inna… Zdolna do wyższych uczuć o jakich on zawsze marzył…
Aron nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego miłość, czy tez zauroczenie zostanie wystawione na ciężka próbę, że jego ukochana będzie musiała podjąć najcięższą decyzję w jej dotychczasowym życiu… Jeszcze wiele będzie się musiało wydarzyć, żeby oboje zrozumieli czego tak naprawdę chcą od życia…
Nastrój:
tagi: