Chciałabym tylko powiedziec, żebyscie się ne spodziewały/li, że będzie to opowiadanie o Tokio Hotel, ponieważ pisanie o nich mnie już nie bawi... Jakiej epizodyczne role dostaną, ale nic szczególnego... Mam nadzieje, że mimo to nie zawiodę Wazych oczekiwań... No i będziecie czytać to opowiadanie tak czy inaczej... Pozdrawiam serdecznie tych co się podpisują i tych co nie również...
Episode 5
Przymykając delikatnie powieki myślała dlaczego tak się przy nim czuje, przecież nawet go nie zna… Miała wrażenie, że czuje uderzenia jego serca… A więc je ma… Uśmiechnęła się… Pogrążyła w marzeniach… Straciła poczucie czasu, kiedy się ocknęła usłyszała, że już zupełnie inna piosenka się kończy… Aronowi ten stan chyba również odpowiadał, o czym świadczył jego brak reakcji… Odsunęła się delikatnie od niego, a z głośników wydobyły się słowa organizatora imprezy, który próbował wygłosić jakiej przemówienie…
-Będziemy się powoli zbierać… Pokazałaś się, a to było naszym celem… Teraz na następnej imprezie już będziesz bardziej rozpoznawana…
-Jako Twoja…
-Podopieczna…- dokończył, przerywając dziewczynie… Ponownie złapał ją pod rękę i skierował się ku wyjściu…
-Już idziecie?- usłyszała męski, bardzo przyjemny głos, z nieco innym, delikatnie łamiącym angielski akcentem… Obróciła się jako pierwsza… Chłopak w czarnej koszuli, o kruczo czarnych włosach i azjatyckiej urodzie patrzył prosto w jej jasne oczy…
-Sano…- powiedział blondyn po czym z uśmiechem na twarzy odwrócił się…- Jak to się stało, że Cie wcześniej nie spotkałem… Do tej pory jesteś chyba jedyna osobą, z która spotkanie mnie ucieszyło…- powiedział, wywołując w dziewczynie nie lada zdziwienie… Jakoś nie pasowały do niego…
-Nawet nie zdążyłem poznać Twojej…
-Podopiecznej…- przerwał…
-Tak właśnie, a Ty już chcesz nas opuścić…
-To jest Nina…
-Twoja podopieczna…- uśmiechnął się uwodzicielsko, łapiąc blondynkę za dłoń, nisko się kłaniając…- Ja jestem Sano, miło mi Cie poznać Nino…- ucałował delikatnie rękę dziewczyny po czym wyprostował się…
-Mi również…- odpowiedziała z lekkim uśmiechem…
-No cóż, nie będę Was zatrzymywał, mogę jedynie zaprosić na kolejną imprezę, tym razem w luźniejszych okolicznościach w klubie ‘’Passion’’… Co do dokładnego czasu jeszcze Cie poinformuję Aron…
-Dziękuję… A więc do usłyszenia…
-Do zobaczenia Nino, ponownie się ukłonił, już bez całowania dłoni, a ‘’para’’ wyszła z willi… Samochód podjechał po niecałych dwóch minutach… aron zamknął dach, bo wieczór był wyjątkowo chłodny… Zobaczył na jej ciele gęsią skórkę, a i jego ciało zadrżało…
-Opanuj się- pomyślał kierując pojazdem…
-Aron…
-Słucham…
-Gdzie my jedziemy…?
-Do Twojego nowego domu…
-Czyli…?
-Twoja rodzina mieszka niedaleko, jest dopiero 23 więc Kate nie powinna jeszcze spać…
-Aha…- odparła i odwróciła głowę obserwując mijane obiekty, nie skupiając jednak na nich wyjątkowo dużej uwagi… Zastanawiała się co jeszcze ją czeka w tym świecie, jakie przyniesie problemy… Chciałaby teraz mieć kryształową kulę, która by ją oświeciła chociaż w najmniejszym stopniu… Tak by mogła zawsze się wycofać, by wiedzieć jakie konsekwencje przyniosą jej przyszłe decyzje, by podejmować te właściwsze…
-Jesteśmy na miejscu…- usłyszała i wysiadła z auta… Przed nią stał duży, ładny i zadbany dom… Wielki ogród rozpościerał się wokół niego, tworząc niesamowity widok, mimo, że była późna pora to lampy oświetlały go na tyle by mimo braku słonecznego światła i tak zachwycał swym pięknem… Szła za chłopakiem wciąż oglądając kwiaty i krzewy… Weszli do środka… Dom był jakby żywce wyciągnięty z dawnych lat, a każdy mebel mimo tego wyglądał tak ‘’nowo’’… Dom był bogaty w antyki, gdzieś w rogu stał stary telefon, dalej wisiał obraz ‘’Dama z Łasiczką’’, obok zaraz zdjęcie czarnobiałe przystojnego mężczyzny u boku z kobietą o ciepłym uśmiechu i sympatycznej twarzy… Podeszła do tej wyglądającej na wiekową już, fotografii i przyglądała jej się, jakby chciała zapamiętać każdy jej najmniejszy szczegół…
-Ten mężczyzna i ta kobieta, na fotografii, to Twoi dziadkowie, kiedy mieli po 18 lat… - znajomy głos uderzył w nią jak młot powodując wyjście z zamyślenia, a wręcz rozkojarzenie… -Witaj w domu Nino…- uśmiech tej kobiety, cioci, Kate… Był taki inny, taki serdeczny, budzący stuprocentowe zaufanie…
-Dziękuję…
-Bardzo ładnie wyglądasz…
-Dziękuję… Ma Pani… Masz przepiękny dom…
-Twoja mama go urządzała 19 lat temu, zaraz przed…
-Zajściem w ciążę…
-Tak…
-Chodź poznasz resztę rodziny…
-Resztę…- podążyła za Ciotką i Aronem… Weszli do dużego pomieszczenia, zapewne jednego z kilku salonów… Siedziało tak kilkoro ludzi… Starsza kobieta z posępną miną, trójka dzieci ledwo utrzymujących pion, zważywszy na tę godzinę trzeba im to wybaczyć… Mężczyzna w kwiecie wieku i dwie identyczne kobiety, na pewno młodsze od Kate…
-To jest ciocia, moja ciocia Jennifer, to siostra Twojego dziadka… To moje maluchy Ann, Kathy i Jimmy… To mój mąż Adam, a to jego siostry Meggy i Peggy… Jak zapewne zauważyłaś, są bliźniaczkami…
Pierwsze spotkanie z ‘’rodziną’’ wywarło na dziewczynie wielkie wrażenie, które wywołało u niej bezsenność… Dopiero po kilku godzinach udało jej się zasnąć w nowym pokoju… Może to wina tego wielkiego i nad wyraz wygodnego łóżka, a może tych bujnych baldachimów nad nim… A może to świadomość, że Aron śpi w pokoju obok…
Wstała z łóżka nakładając kapcie… Otworzyła drzwi, które lekko zaskrzypiały… Na korytarzu nie było żywej duszy… Szybkim krokiem, wciąż się za siebie obracając, podążyła do kuchni… Otworzyła lodówkę i wyjęła z niej mleko… Nalała do szklanki…
-Już myślałem, że chcesz uciec- usłyszała, brzmienie tego głosu tak ją wystraszył, że szklanka niemal nie wyleciała jej z rąk…
-Człowieku chcesz mnie zabić?
-Raczej nie…- powiedział mierząc dziewczynę wzrokiem, co przypomniało jej o tym że stoi tylko w bieliźnie… Zaczerwieniła się lekko… No dobra, bardzo się zaczerwieniła… Wypiła zawartość szklani i odłożyła ja do zlewu… Szybkim krokiem ominęła chłopaka wciąż wodzącego za nią wzrokiem i udała się do swojego pokoju… Aron szedł za nią patrząc na jej ciało… Rozpuszczone włosy ocierały się, podskakiwały i falowały na jej plecach…
-Dobranoc, powiedział gdy dziewczyna już wchodziła do pokoju, a on już był pod drzwiami swojego…
-Dobranoc- odpowiedziała szybko chowając się we wnętrzu pomieszczenia… Czuja jak palą jej się policzki… To ze zmęczenia, po pokonaniu tylu schodów? Czy może przez świadomość, że Aron zastał ją na w pół nagą pijącą mleko…?
Szybko zasnęła, można powiedzieć, że się do tego zmusiła, by nie myśleć o zajściu sprzed kilku minut… Rano obudziło ją pukanie…
-Śniadanie czeka- usłyszała po czym ledwo przytomna narzuciła na siebie jakiej ciuchy po czym zeszła na dół do kuchni, w której krzątało się kilkoro ludzi, których nie znała…
-Dzień dobry… Jadalnia jest po lewej…- pokierował ją starszy pan w śmiesznym uniformie…
-A więc są na tyle próżni, że maja służbę…- powiedziała cicho do siebie, pech chciał, że ktoś to jednak usłyszał…
-Nie próżni lecz wygodni… - powiedziała Kate wciąż się czule uśmiechając…- Chodź szybko bo śniadanie Cie ominie… A czeka Cię pracowity dzień… Pełen wrażeń!- podkreśliła wyciągając palec wskazujący przed siebie…
Usiadły przy dużym, syto zastawionym stole… Wszyscy już byli… Śniadanie niczym nie przypominało posiłków w domu dziecka… Było o niebo, pfff… o niego to za mało powiedziane, że lepsze… Musiała się mocno chamowaci, by nie wyglądać, na wiecznie głodujące do tej pory dziecko… Jedząc zastanawiała się, co takiego Kate miała na myśli mówiąc dzień pełen wrażeń… Już nie długo miała się o tym przekonać…
Nastrój:
tagi: