Wiem, że długo zwlekałam z dodaniem czegoś... Nie chciałam jednak odwalać tak zwanej kaszany i mimo, że jeszcze nic konkretnego sie nie dzieje, to mam nadzieje, że zaciekawię Was troszkę... Pozdrawiam!
Episode 4
Aron odwrócił wzrok na towarzyszkę… Chciał ją przejrzeć… Ona czuła jakby przeszywał ja na wylot, zaczęła w niej rosnąć jakaś obawa…
-Dlaczego się tu zatrzymałeś?
-Sam nie wiem…- odparł odwracając wzrok… Jednak doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że do tej pory nikomu wcześniej nie pokazywał tego miejsca, zawsze przyjeżdżał tu, gdy było mu źle… Gdy chciał wiele rzeczy przemyśleć, by wrócić wspomnieniami do wydarzeń, które były beztrosko piękne i przynosiły mu ukojenie…
-Więc?
-Muszę się przejść…- powiedział i wysiadł z auta… Podszedł do betonowego pomostu i oparł się o poręczę wpatrując w taflę wody, odbijającą barwę zachodzącego słońca… Dziewczyna przez dłuższą chwilę obserwowała chłopaka, po czym podążyła za nim… Również oparła się o barierkę, zamykając oczy… Poczuła jak wiatr delikatnie rozwiewa jej włosy… Na jej ciele pojawiła się gęsia skórka… Chłopak odwiedziony od widoku morza, patrzył na blondynkę i delikatnie przygryzł wargę…
-W Niemczech tez miałam swoje ulubione miejsce… Ale szczerze mówiąc tylko jedna osoba wydawała mi się byc godna przebywania tam ze mną… - po wypowiedzeniu tych słów poczuła motylki w brzuchu… otworzyła oczy i popatrzyła na swojego towarzysza… Jego oczy tak niesamowicie błyszczały, że jej nogi zaczęły się zdawać jakby były z waty… Przez chwilę miała wrażenie, że on cos do niej czuje… Jednak szybko czar prysł…
-Nie pochlebiaj sobie…- powiedział chłopak po czym znowu zaczął się wpatrywać gdzieś w stronę horyzontu…
-Przepraszam…- powiedziała… Sama nie wiedziała za co, ani nawet dlaczego to powiedziała, ale już chyba jej się nie chciało kontynuować ironicznej wypowiedzi…
-Dzisiaj jest impreza, na którą polecono mi Cię wziąć…
-Polecono Ci…- powtórzyła cicho…
-Owszem…
-Co nie znaczy, że musisz mnie zabierać…
-Zgadza się…
-Więc nie muszę iść, jeżeli nie chcesz mnie niańczyć… Domyślam się, że moje towarzystwo nie jest Twoim wymarzonym…
-Muszę, nie muszę… I tak Cię zabiorę… Chodź, przygotujesz się…
-Przecież dopiero co wyszliśmy od kosmetyczki…
-Chodzi o troszkę bardziej szykowna imprezę w wydaniu wpływowych ludzi i takie tam…
-Twoich znajomych…
-I tak, i nie… Osobiście za większością nie przepadam…- powiedział i ruszył w stronę auta… Podążyła za nim zastanawiając się… ’’Po jaką cholerą w takim razie się tam pchać?’’.
Zatrzymali się przed apartamentowcem, po czym weszli do środka…
-Nie rozglądaj się tak ostentacyjnie… - skomentował z posępną miną…
Weszli do jednego z mieszkań na 35 piętrze…
-Rozgość się… Tam jest szafa z kreacjami… Tam łazienka, w której znajdziesz wszystko czego potrzebujesz…
Dziewczyna bez słowa ruszyła do łazienki… Po nie całej godzinie wyszła już przebrana w piękną, czarną sukienkę bez ramiączek, do samych kostek z rozpięciem do uda… Na szyi zawisł złoty łańcuszek, jedyna pamiątka po mamie, z medalionikiem, który krył w sobie zdjęcie rodzicielki… Chłopaka przeszedł dreszcz…
-Przesadziłam…?
-Nie… Wyglądasz… Bardzo… Dobrze…- zawahał się… Poczuł jak się czerwieni próbując ukryć zachwyt, jaki go opanował po ujrzeniu dziewczyny…
Wiatr rozwiewał delikatnie blond włosy… Oczy dziewczyny były zamknięte… To miasto już tak nie fascynowało jak kilka godzin wcześniej…
-Będą tam też ludzie, którzy mogą Cię wprawić w osłupienie… Nie zrób z siebie pośmiewiska, proszę…
-Jacy ludzie…
-Bogaci i sławni…
-Chyba sobie żartujesz… Nie mogłeś mnie wcześniej uprzedzić?
-Nie, bo byś się wykręcała…
-Owszem…
-Więc nie ma o czym mówić…
-Podaj mi chociaż jedno nazwisko…
-Będą na przykład tacy dwaj bliźniacy, nawet chyba z Twojego kraju… Nie pamiętam jak się nazywają, ale jeden z nich wygląda jak baba i to całkiem niezła…
-Tokio Hotel?- wyraźnie nie dowierzała… Mimo, że nie przepadała za zespołem to sam fakt obracania się w towarzystwie takich ludzi wprawiał ja w ekscytację…
-Nie podniecaj się tak… Udawaj, że to dla Ciebie normalne…
-Mam być zimna, wredna i nadęta jak Ty momentami?- wyrwała szybciej niż pomyślała… Ugryzła się w język… Patrzyła na chłopaka, na którego ustach pojawił się delikatny uśmiech…
-Cos w tym stylu…
Zajechali pod wielką willę… Jakiś chłopak wziął od Arona kluczyli i odjechał zaparkować auto… Stali przed ogromnymi drzwiami otoczonymi osiłkami w czarnych marynarkach… Jej serce waliło jak oszalałe… Jednak broniła się niemal nogami i rękami przed uwolnieniem targających nią emocji… Weszli do środka gdzie znajdował się mały tłum… Same osobistości… Nigdy nie przypuszczała, że znajdzie się na imprezie w takim towarzystwie, same młode gwiazdki lub takie które po trupach dążą do gwiazdorstwa, co zawsze naszej bohaterce wydawało się co najmniej żenujące… Osobiście miała zbyt wiele dumy, by się tak poniżać, bowiem to właśnie według niej oznaczało takie zachowanie…
Chłopak chwycił jej rękę i zawiesił na swoim przedramieniu… Zaczerwieniła się spoglądając na niego ukradkiem, chodź pewnie i tak było to nie zauważalne przez puder, który miała na twarzy… Szli środkiem Sali…
-Witaj Aron…- usłyszała mało przyjemny, wręcz złowrogi głos… Kobiecy głos… Odwróciła odruchowo głowę, a jej oczom ukazała się piękna, troszkę wychudzona dziewczyna o kruczo-czarnych oczach i włosach… Przez moment zastanawiała się czy to soczewki… Jej suknia dodawała jej tajemniczego wdzięku…
-Jessica…- powiedział delikatnie się kłaniając… Mulatka podeszła bliżej, ostentacyjnie odgarniając włosy…
-Nowa zdobycz?- popatrzyła Ninie prosto w oczy i gdy chciała wyjść jej naprzeciw ciętą ripostą poczuła ucisk na ręce… Opanowała się… Uśmiechnęła się zimno jak polecił jej wcześniej jej towarzysz…
-Raczej podopieczna, moja droga… A gdzie zgubiłaś swojego nowego kochasia?- rozglądnął się równie ostentacyjnie…- Czyżby był znów w wyczerpujących nocnych delegacjach po najdroższych burdelach Manhattanu? –mina dziewczyny w czerni wyraźnie zrzedła… -Tymczasem moja droga…- uśmiechnął się po czym ruszyli wgłęb sali…
Blondynka wewnętrznie urosła… Dziwna satysfakcja i pewność siebie przepełniła jej wnętrze… Pojawił się uśmiech, który z pewnością nie był radosnym… Zabłysła iskierka w oku… Nie, jednak nie będzie tego pokazywać koledze… Nie chce znów być sprowadzona na ziemie… Teraz jest jego towarzyszką, nie musi jej przypominać, że to nie jest jej świat… Jeszcze nie…
-Napijesz się czegoś?- zapytał patrząc jej prosto w oczy i trzymając za dłoń… Przyglądała mu się, mając wrażenie, że wysyła jej coraz częstsze sygnały mówiące o jego sympatii…
-Emm…- zająknęła się, po czym nie mogąc wydobyć głosu skinęła po prostu głową… Zimny drink jej dobrze zrobi…
Chłopak Puścił ją i udał się do szwedzkiego stołu zastawionego po same brzegi przekąskami, napojami różnego rodzaju, począwszy od soków, kończąc na najdroższych z możliwych alkoholach…
Po chwili podał jej drinka… Malibu… Z mlekiem…
-Skąd wiedziałeś że to lubię…?- zapytała
-Zgadłem…- skłamał… Przecież nie przyzna się, że przeglądał jej notes…
Upiła nieco napoju… Wciąż czuła czyjeś spojrzenie na sobie… Tak natrętne, tak wyzywające… Chciała zlokalizować tę ‘’osobę’’, jednak ciężko jest zachowywać się z dystansem i rozglądać w około jak ‘’zwykły człowiek’’… Bowiem ci tutaj, uważali się jak w pewnym rodzaju za ‘’nadludzi’’… Co swoją droga bawiło naszą blondyneczkę… Może jest prosta, może ma swoje pod nosem, jednak nigdy nie udawała nikogo kim by nie była… Miała kilka osobowości, owszem, wszędzie mogła się wpasować, jednak tylko jako obserwator, biernie wsłuchiwała się w rozmowy, przyglądała się ludziom, którzy według jej mniemania są w jakiś sposób, poprzez swoje zachowanie ciekawi, godni ocenienia i stworzenia przez nią pewnego rodzaju analizy psychologicznej, wciąż pozostając sobą…
Jednak ciekawość wzięła górę… Rozglądnęła się najdyskretniej jak to możliwe… Nawet Aron tego nie zauważył, był pochłonięty rozmową z jakimś chłopakiem…
Wzrok dziewczyny przykuły schody z czerwonym obiciem… Powoli, po schodkach, jakby po nich wchodziła, pięła swój wzrok w górę… Przy balustradzie stał nikt inny jak wlepiający w nią wzrok Kaulitz… Zaśmiała się w duchu… ‘’Nawet na takie imprezy nosi szeroki spodnie’’- powiedziała w myślach… Patrzyła mu prosto w oczy, po czym jak gdyby nigdy nic odwróciła wzrok wracając do ‘’rozmowy’’ chłopców…
-To jest Jack… Mój dobry znajomy, jeszcze ze szkoły średniej…
-Miło mi… Nina…- Widząc, że brunet wyciąga rękę uczyniła to samo, a on złożył delikatny pocałunek na jej dłoni…
-Mi również… A więc pochodzisz z Niemiec…- spojrzała na Arona, który kiwnął głową…
-Owszem… Tam mieszkałam przez prawie osiemnaście lat swojego życia...
-To sporo… Co Cie tutaj sprowadza?- zapytał, a dziewczyna widząc zaciekawienie w oczach Arona uśmiechnęła się…
-Powiedzmy, że taniec…
-Czyli nie jest to jedyna rzecz, dzięki której się tu znalazłaś…
Z głośników wydobyły się pierwsze dźwięki ‘’Where the wild rosses grow’’… Było to nie lada zdziwieniem dla Niny… Wiedziała, że jest to wykwintna impreza, jednak takich hitów się nie spodziewała… Mimo wszystko lubiła takie klimaty… Wsłuchała się w pierwsze nuty…
-Może zatańczymy?- zapytał Aron… Spojrzała na niego i kiwnęła głową… Chłopak zaprowadził dziewczynę na parkiet… Chwycił ją jedną ręką w pasie, przyciągając do siebie tak, że ich ciała stykały się… Wciąż patrzyła w jego oczy, kryjące dziwną, intrygującą głębię… Złapał jej dłoń i zrobił pierwszy krok…
Mimo wszystko miał zimne oczy… Nie wiedzieć czemu bolało ją to… Z nieznajomego jej powodu, nie chciała by patrzył na nią w ten sposób… Tak bez emocji… Spuściła wzrok… Wtuliła twarz w jego szczupłą klatkę piersiową… Przymykając delikatnie powieki myślała dlaczego tak się przy nim czuje, przecież nawet go nie zna… Miała wrażenie, że czuje uderzenia jego serca… A więc je ma… Uśmiechnęła się… Pogrążyła w marzeniach…
Nastrój:
tagi: