Episode 3
-Bez obaw, już za kilka minut ją poznasz…- odpowiedziała asystentka, która wcześniej prawie w ogóle z nią nie rozmawiała… Popatrzyła na nią po czym podążyła za ludźmi, którzy witali, pozdrawiali, dawali wskazówki…
Dziewczyna rozglądała się wokół siebie chcąc zarejestrować każdy szczegół otoczenia, w którym miała przyjemność się znaleźć. Nie co dzień zdarzało jej się być w miejscu, które swą monumentalnością zachwycały w każdym calu. Jednak tylko ona zdawała się być jakże zachwycona i zszokowana tym wielkim pomieszczeniem, potocznie nazywanym po prostu holem. Prawdę mówiąc jego rozmiary i wystrój nieco odbiegały od zwykłych holi… Szklane drzwi, windy z pleksi, wielkie, pozłacane żyrandole, a w górę rozpościerały się w koło budynku tarasy tworząc na samym parterze cos w rodzaju dziedzińca, a na środku fontanna…
-Jeeeej…- kręciła się wokół własnej osi…
-Proszę za mną panienko…
-Nina… Mam na imię Nina…
-Dobrze panienko Nino…
-Po prostu…- westchnęła…- A z resztą… Nie ważne…
-Dzień dobry Pani Eller…- powiedziała kobieta tuz obok dziewczyny, wchodząc po krótkim ‘’proszę’’ do gabinetu…
-Aaaaa, dzień dobry… A więc Ty jesteś Nina… -wyraźnie ucieszyła się na widok blondynki… -Zostaw nas same, proszę…- Po tych słowach kobieta wyszła zamykając za sobą drzwi…
-Tak… Mogę zapytać, co ja tu robię… Tak naprawdę… Czy to prawda, że kogoś w końcu ruszyło sumienie?
-Nie musisz być tak na wstępie bojowo nastawiona… Nie chcę być Twoim wrogiem, uwierz mi mam ich wystarczająco dużo…
-Przepraszam, nie chciałam…
-Chciałaś…- powiedziała z uśmiechem machając wskazującym palcem, wprawiając dziewczynę w zdumienie… Taka beztroskość i ciepło od niej płynęło… Taki spokój, mimo, że prowadzi tak wielki interes, który jakby nie patrzeć ciągnie za sobą jakieś konsekwencje bez względu na to jakim jest się człowiekiem, a jednak ona zdawała się być inna, czy to możliwe, żeby były w jakikolwiek sposób spokrewnione…?
-Owszem… A więc, miło mi Panią poznać…
-Jestem Twoją ciotką, więc nie mów do mnie na Pani… Jeżeli będzie Cie krępowało mówienie do mnie ciociu, a przypuszczam, że tak, to porostu nazywaj mnie Kate…- wciąż się uśmiechała, działając na nerwy Niny jak świeża melisa z malinami, czyli po prostu kojąco…
-Dobrze- przytaknęła…
-Niestety jak widzisz spoczywa na mnie kilka obowiązków… Uroki życia w rodzinie, która nie widzi dla Ciebie innej przyszłości jak przejęcie interesu… Twoja mama była inna, ona zawsze odbiegała od nas, była inna, a przez to wyjątkowa… Ale cóż, kontynuując… Za chwilę pojawi się tutaj bratanek mojego męża, Aron… Trochę zadziera nosa, ale to dobry chłopak… - z jej twarzy nie uleciało ani trochę ciepła i blasku od początku, aż po sam koniec ich rozmowy… Kiedy zadzwonił telefon jej mina spoważniała… Odebrała i wdała się w dyskusję telefoniczną… Nina usiadła wygodnie na czarnej, skórzanej sofie, która była wygodniejsza nawet od jej łóżka w miejscu, w którym spędziła niemal całe życie… Nagle do pokoju wszedł młody chłopak, o blond włosach i niesamowicie niebieskich oczach, które natychmiast wywarły na dziewczynie duże wrażenie… Ubrany był w luźne jeansy, biały t-shirt propagujący palenie marihuany, wokół szyi zawiązaną chustę, sprawiającą wrażenie jakby uciekł z westernu i białe sportowe buty… Włosy miał lekko rozwiane, co tylko dodawało mu uroku… Dziewczyna przygryzła wargę…
-Zajmij się tym, muszę kończyć- powiedziała ciotka Niny, po czym odłożyła słuchawkę…
-Witaj Kate…
-Cześć Aron, poznaj proszę Ninę… Chłopak zwrócił uwagę na sofę stojącą na uboczu… Blond włosa wstała i momentalnie została zlustrowana od góry do dołu i z powrotem… Po czym z przekonaniem dodał…
-Ładne nogi, ale zanim ją wszystkim przedstawię to zabiorę w parę ważnych miejsc…- najpierw te słowa wprowadziły dziewczynę w osłupienie, ale po chwili wyprowadziły z równowagi… Podeszła do niego bliżej z zaciśniętymi pięściami…
-Sugerujesz, że nie wyglądam dobrze…?- w jej oczach zapaliły się ogniki… Kiedy chłopak chciał już coś odpowiedzieć swoim aroganckim tonem, ciotka mu przerwała…
-Aron miał na myśli, że dobrze wyglądasz, ale warto zawsze się dostosować nieco bardziej do otoczenia… Tutaj ludzie noszą się inaczej, z reszta przyda Ci się odpoczynek w Spa, podróż pewnie była męcząca…
-Spałam… Nie można się zmęczyć spaniem… Z resztą Kate, nigdy nie byłam w Spa i chyba nie chcę być…
-Nawet jeżeli Cie o to poproszę? Aron ma naprawdę świetne wyczucie i wyjdzie Ci tylko na dobre, a jeżeli nie będziesz zadowolona, to przecież zawsze możesz wrócić do poprzedniego stanu…
-Obiecujesz, że ten… Chłopak… Nie oszpeci mnie…
-Co jak co, ale mam styl i dobrze wyglądam, musisz przyznać, że nie mogłaś ode mnie wzroku oderwać kiedy tu wszedłem… Czułem jak patrzysz, więc nie zaprzeczaj…
-Masz bujną wyobraźnię…- powiedziała po czym wyszła z gabinetu kierując się ku wyjściu…
-To do zobaczenia Kate… -powiedział chłopak podążając za dziewczyną…
Wyszli przed budynek…
-Zapraszam księżniczko…- wskazał na limuzynę…
-Czy nie możemy jechać czymś co trochę mniej się rzuca w oczy?
-Zapomniałem, że nie przywykłaś do luksusów…
-Nie będę tego komentowała…
-Rozumiem, że po prostu zabrakło Ci słów… Aaaaa… jest i mój samochód…- powiedział, a przed nimi stanęło czerwone BMW M6 cabrio…
-‘’Taaaa… Tym na pewno nie będziemy się rzucać z oczy…’’- pomyślała… Z samochodu wysiadł parkingowy podając kluczyki chłopakowi…
-Spokojnie, zakryję dach, żeby mnie ludzie na ulicy nie zobaczyli…
-Chciałeś dodać ze mną…
-Ty to powiedziałaś, poczym oboje wsiedli do wozu i ruszyli w nieznany dziewczynie kierunek i miejsce…
-To moja przyjaciółka Mandy…
-Nina…
-Witaj- odpowiedziała jej kobieta w średnim wieku… Od razu w głowie nasunęło jej się pytanie dlaczego ten szczyl nazywa o wiele starsza kobietę od siebie swoją przyjaciółką…
-Kochana, Miło by było gdybyś zechciała mi pomóc…
-Dla Ciebie wszystko…
-W takim razie do dzieła…- Chłopak wygodnie rozłożył się na sofie i przyglądał się zabiegom kosmetycznym przeprowadzanych na blondynce… Aż mu się znudziło… -Jadę do sklepu, niedługo wrócę…- powiedział i wyszedł z salonu…
-Nie przejmuj się każdym jego słowem, nie jest z Toba tak źle…- powiedziała z uśmiechem kobieta…
-Jest wrednym typkiem, bogatym dupkiem, który nie wie co to samotność…
-Chyba źle go oceniasz… On doskonale wie co to samotność… Z resztą, kończymy makijaż i idziesz się przebrać w ciuchy, które już na Ciebie czekają…
-Dobrze…- przytaknęła dziewczyna… Po chwili stała już w przymierzalni…- Przecież to jest strasznie skąpe!- krzyknęła…
-Nie marudź…
-I jak?- do pomieszczenia wszedł Aron…
-Usiądź i podziwiaj…- powiedziała Mandy… a blondyn spoczął na kanapie… Wpatrywał się w zamknięte drzwi przymierzalni oczekując z lekkim znudzeniem wymalowanym na twarzy, efektu pracy jego przyjaciółki… W końcu zajęło im wszystko 4 i pół godziny…
Drzwi się uchyliły, a zza nich wyszła Nina… Jej włosy były błyszczące i ładnie ułożone… Makijaż rozpromienił śliczną twarz, a ubranie podkreśliło figurę… Miała na sobie połyskujące rajstopy i krótkie spodenki bluzeczka zapinana na haftki odsłaniała nieco okazały biust i kolczyk w pępku… na nogach wysokie, ale stabilne obcasy pasujące do eleganckiej bluzeczki…
Chłopak był w wyraźnym osłupieniu… Coś się w nim ruszyło, cos drgnęło… Kiedy zobaczył Ninę nie mógł spuścić z niej wzroku przez dłuższą chwilę, dopóki się nie opamiętał…
-Wydaje mi się udało Ci się…- powiedział do Mandy…- A teraz Cie pożegnamy, Do zobaczenia niedługo…
Twarz chłopaka nie okazywała uczuć, nie miała wyrazu, ani kiedy był złośliwy, ani kiedy nie mówił nic, ani w ogóle… Nina nigdy wcześniej nie spotkała takiej osoby… Nie zdradzał żadnych emocji, tak jakby jego serce zostało jakimś dziwnym sposobem zamienione w kostkę lodu…
Aron prowadząc auto próbował ułożyć swoje myśli, jednak na próżno nic mu się wychodziło… Co raz bardziej go to frustrowało… Nie wiedząc czemu poczuł się przy tej dziewczynie inaczej… Pierwszy raz miał do czynienia z takim uczuciem…
Blondyn zatrzymał samochód patrząc wciąż przed siebie, trzymając dłonie na kierownicy… Dziewczyna spostrzegła, że są na jakiejś przystani… Spojrzała na niego nie wiedząc o co chodzi… Aron odwrócił wzrok na towarzyszkę… Chciał ją przejrzeć… Ona czuła jakby przeszywał ja na wylot, zaczęła w niej rosnąć jakaś obawa…
Nastrój:
tagi: